wtorek, 1 lipca 2014

Co we wsi podczas deszczu robimy


Niektórzy czekają na nie przez cały rok. Marzą, snują plany oczami wyobraźni widzą siebie w upalny leni dzień na hamaku, spod przymkniętych powiek przyglądają się leniwym, białym obłokom.....
a tu - rzeczywistość :)
Witamy w klimacie umiarkowanym, gdzie równie dobrze można spodziewać się letnich gorących dni jak i całych burych, deszczowych wakacji.

I co wtedy robić?
To samo a może nawet więcej :)

Jak już całkiem leje to mamy przecież świetny pretekst aby poświęcić więcej czasu na robótkowe pasje. Dokończyć co niedokończone, uszyć/ namalować/ wyciąć z dzieciakami może ich pierwsze własnoręcznie zrobione cudaki.
Uszyć letnią girlandę a potem powiesić w ogrodzie kiedy tylko deszcze ustaną. Bo kiedyś ustać muszą...choćby na chwilę :)





 Można np już w lipcu iść na  grzyby tak jak my ostatnio.

     
Odkryłam właśnie takie jedno miejsce gdzie  rosną przepiękne czerwoniaki. Szkoda, że przy drodze, bo prędzej czy później ktoś oprócz mnie to miejsce zobaczy.
Ale póki co grzyby są nasze :)






W trakcie deszczu i po w lesie jest mnóstwo ślimaków. Zosia je uwielbia i marzy o tym, żeby każdego zabrać do domu....jak nie do domu to chociaż do ogródka.
A ślimaki są przeróżne - małe, wielkie, wspinają się po drzewach, snują pomiędzy liśćmi.



Na ten leśny spacer wychodziłyśmy gdy nie padało. W jednej chwili zaczęło kropić a potem padać ale Zosia za nic w świecie nie chciała wracać do domu :)
No bo jak często dzieciaki mają okazję spacerować po lesie w deszczu? :)
Te wszystkie kałuże, woda kapiące z liści prosto na nos, spacerujące ślimaki..:)
No dobra, żeby nie było tak sielsko to były też komarzyska. Muszę jednak uczciwie powiedzieć, że w tym roku jest ich znacznie mniej :)




A to widok prawie już zanikający. Niestety z podwarszawskich wsi krowy się wyprowadziły.
Dobrze, że honor naszej wsi ratują jeszcze dwaj gospodarze :)






W niedzielę, którą przecinały coraz to nowe nadchodzące z południa burze udało mi się wcisnąć pomiędzy nie z aparatem na łąki.











A w ogródku coraz to nowe niebieskości :)
Nowy nabytek to domek dla motyli.
Udało mi się go upolować w TKMaxx.
Regularna cena to 129 zł ja zapłaciłam 37 zl:)))
Domek wykonany jest z drzewa cedrowego i posiada akrylowe okienka.

Muszę niedługo napisać koniecznie o motylowym ogrodzie i kwiatach,  które kochają motyle.







Tutaj inny domek dla owadów.




Zosiowy domek ma nowe niebieskie okna.



A na koniec mały ziołowy ogródek w starej misce.
Rośnie w niej lubczyk do rosołu, kolendra do dań indyjskich i melisa na uspokojenie gdyby jednak ten deszcz doprowadził kogoś do szału ;)





10 komentarzy:

  1. Widzę, że też oswajacie deszczową pogodę. Dzieci mimo wszystko zadowolone nawet w czasie deszczu. Śliczne fotki.
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ..a ja lubię gdy pada deszcz.. :) mam wtedy więcej czasu dla siebie ;) bo obowiązków jakby mniej się wtedy pojawia, znaczy się są, ale omijają taką pogodę:))) Piękne zdjęcia, uwielbiam takie naturą wypełnione.... no cudne!! Domek dla motyli z cedru? A to ciekawe:)
    Serdecznie pozdrawiam w tą wyjątkową aurę:) i życzę wszystkiego kolorowego!:) Zapraszam w odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też lubię gdy od czasu do czasu popada, byłe nie ciągle :) Domek dla motyli fajny, ciekawe, czy zostanie zasiedlony :)
    U mnie nie ma tego sklepu, szkoda bo można tam także nabyć narzędzia ogrodnicze.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. te twoje zdjęcia sa przeurocze,bardzo mi się podobają !
    i ,że domki sa dla motyli-nie wiedziałam :)
    melisę i lubczyk też mam ,a kolendrę posadziłam rok temu i już wicęej nie chcę,nie smakuje mi

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Viojo.
    Miejmy nadzieję,że nie całe wakacje będą szare i bure.
    Fajne zdjęcia .
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Z wielką przyjemnością czytam takie posty. Jak ja Ci zazdroszczę tych codziennych spotkań z przyrodą... No może tylko nie tych komarów;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne focie:) A okienko cudowne i tej miednicy zazdroszczę:) pozdrawiam aga

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, ja to bym się chciała pozbyć ślimaków z ogrodu, bo coś ostatnio za dużo wpierniczają sałaty.... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiolu, jak zwykle piękne zdjęcia i piękny świat na tych zdjęciach prezentujesz :) krów niestety chyba wszędzie coraz mniej.. a szkoda. a deszcz to ja bardzo lubię:)
    no i Zosia - jest przesłodka!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękną macie okolicę, świetne kadry CI wyszły :)

    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

Obserwatorzy