niedziela, 18 stycznia 2015

Tilda Bunny







Z pierwszym dniem Nowego Roku zniknęły u nas prawie wszystkie akcenty świąteczne.
No może choinka jeszcze trochę postała ale już nie ma po niej śladu.

Mimo, że styczeń i luty bywają bardzo zimowe ja lubię otaczać się wtedy tulipanami, hiacyntami i wszelkimi pastelowymi barwami :)

Rozpoczęłam więc sezon na pastelowe króliki :)
Tak oto powstała pierwsza króliczyca w niebieskiej patchworkowej sukience.
Od razu słoneczniej zrobiło się na sercu :)









A tutaj Zosia przed swoim pierwszym przedszkolakowym balem karnawałowym.

Żeby nikt nie musiał się domyślać kim jest mówię od razu - Zosia jest Myszokotem, czyli połączeniem Myszki Minie i kota.
Nie mogła się pop prostu zdecydować kim chce być czy myszką czy kotem... :)

Typowa kobieta... :))))))


środa, 7 stycznia 2015

Spotkania z Nordic Walking




A jednak. Gdy się tak zebrać w sobie i wziąć za siebie ( kolejny już raz :) ) to i szczęście jakoś tak samo przychodzi.
Pisałam już, że ubiegły rok był kiepski jeśli chodzi o zwierzakowe spotkania i pstrykanie fotek. Jakoś nam było nie po drodze w tym 2014.
Ale zakończyła ten rok na sportowo, czyli z kijkami Nordic Walking.
Bo jakoś tak się stało, ze w grudniu doznałam olśnienia i uznałam ,że mogę łączyć przyjemne z pożytecznym czyli pstrykać zdjęcia i dotleniać się mocniej niż zwykle.

Tak więc kijki w dłoń aparat na szyje ( nic a nic nie przeszkadza) i w drogę.
I tak się jakoś szczęśliwie składa, że każdy taki spacer obfituje w przemiłe spotkania :))))


Te fotki zrobiłam  wczoraj rano na kijkowym spacerze.
8 km do przodu 400 kalorii do tyłu i mnóstwo zwierzaków po drodze:)
Czyli przyjemne z pożytecznym w czystej i mroźnej postaci.

Zapraszam do zerknięcia a ja uciekam do szyciowych obowiązków ( równie przyjemnych jak te na powietrzu).
Już wkrótce pokażę Wam efekty :)
A tymczasem zostawiam Was moi Mili z PRZYRODĄ :)



P.S. A dla młodych (ale nie tylko) miłośników przyrody polecam publikację, która powstała przy współpracy Starostwa Powiatowego w Hajnówce i MULTICO Oficyny Wydawniczej - "Poradnik młodego miłośnika Puszczy Białowieskiej".


                                                       Publikację można pobrać i tutaj KLIK .

















środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwych chwil i dużo szczęśliwych lisów :)






 I mija właśnie kolejny rok :)
Mam nadzieję, ze był dla Was równie udany jak dla mnie.






Jeśli z jakiegoś powodu chcielibyście, żeby nowy był bardziej łaskawy od mijającego to ja trzymam za to kciuki a Wam i sobie życzę jeszcze więcej przyjemności, dużo przygód, lisów na Waszej ( i mojej!) drodze i dzikości przyrody :)

Ostatni dzień starego roku był dla mnie łaskawy, bo obfitujący w lisy :)))
Tyle lisów co dziś nie spotkałam w całym 2014 roku.
Także biorę to za baaardzo dobrą wróżbę :))
Zresztą ten rok był akurat ubogi w leśne spotkania. Jakoś nie miałam do tych spotkań specjalnie szczęścia. Aż do dziś w zasadzie.

Poza lisami były gile, łabędzie, ogromne stada kwiczołów a nawet kłócące się srokosze, stadko bażantów.
Nie wszystkich sfotografowałam ale każdego zapamiętam.

A wszystko to widziałam łącząc przyjemne z przyjemnym i pożytecznym. Czyli fotograficzne łowy z z kijami nordic walking :)
Dałam sobie mocny wycisk i czuje teraz każdy mięsień dużo bardziej niż po Chodakowskiej :)











Zostawiam Was moi Drodzy z piękną przyrodą i kilkoma świątecznymi fotkami.


Do zobaczenia w Nowym Roku !














piątek, 19 grudnia 2014

Świąteczny Anioł tildowy



Chyba na wszystkich blogach jest już świątecznie.
Jeśli jeszcze nie macie dość :)) to i ja dorzucam swoje czerwone trzy grosze.

U mnie będzie to Tilda w świątecznych czerwieniach :)

Zafiksowałam się ostatnio na te tildy i szyje w zasadzie tylko lalki :)

No dobrze, szyję  jeszcze w międzyczasie dekoracje okienne ale pokażę je w gdy tylko pstryknę zdjęcia naszej chałupiny w świątecznej odsłonie.

Jutro mam zamiar przytaszczyć do domu pachnącą choinkę, ogarnąć ostatnie zakamarki z wielkim bajzlem w domu...a no i coś mi się wydaje, że łopata do odśnieżania posłuży mi idealnie do odgarniania błotnej brei z sieni :)
Jeszcze trochę światełek, dobre jedzenie, kilka gier planszowych i możemy świętować :)








Tę laleczkę miałam wrzucić na bloga już jakiś czas temu ale jak to bywa nie złożyło się.
Pokazuję więc i różową panienkę :)

Trzymajcie się przedświątecznie :)))







wtorek, 25 listopada 2014

Czas na koronację ! :)


Moi Mili :))

zapraszam Was na bawełnianą koronację!

Ostatnio zaszyłam się w koronach.
Mięciutkie, przytulaśne, kolorowe i co najważniejsze - nie plastikowe.
A dziecięce pyśki wyglądają w nich przeuroczo :)

O, i mają jeszcze troczki, dzięki czemu pasują na każdą księżniczkową główkę :)

Bardzo je polubiłam i szyję a w głowie, coraz to nowe koronowe pomysły się rodzą.


















A szyję ostatnio z nową maszyną - Łucznik Lidia :)
Dostałam maszynę od Chłopa w prezencie imieninowym :)))

Jestem z niej bardzo zadowolona, szyje bardzo sprawnie, nie zrywa nici,obsługuje sie ją bardzo intuicyjnie, ma kilka pomocnych bajerów ( obcinak do nici,  światełko, wolne ramię, łatwy sposób szycia wstecz). Do tego 24 ściegi, sporo stopek w zestawie, prosty sposób nawlekania nici.
Dla domowych pasjonatów szycia będzie jak najbardziej ok :)Dla tych, którzy dopiero chcią zacząć swą przygodę z szyciem również - prosta instrukcja i damy radę :)

Poza tym Łucznik daję łatwy dostęp do serwisu gwarancyjnego i pogwarancyjnego.

Nie jest jednak oczywiście idealna: bo głośna - stuka w niej przy szyciu jak w radzieckim czołgu oraz ma trochę kiepski dostep do bębenka.
Chociaż mam wrażenie jakby mój czołg odrobinę przycichł w miarę użytkowania :)
Kiepski dostęp do bębenka - bez zmian ;)



A to nie królewna - to władczyni Zosia :)
Władczyni poszła od września do przedszkola i w związku z tym dość często choruje ( a takie zdrowe było to nasze wiejskie dziecko... :P )
W każdym razie tęskni za przedszkolem i w domu dostaje głupawki. A głupawka zazwyczaj kończy się fochem....a podczas focha Zosia bardzo chciałaby być  władcza....
hmmm...ja mogę zaproponować jej wtedy jedynie taki atrybut władzy :)







No nie mogłam się oprzeć tym jelonkom! Nie mogłam i koniec :)
Liczba wszelkich skorup w niebezpiecznie u nas rośnie....
Ale co poradzić kiedy one wszystkie piękne.

Ten kubek i talerzyk wygrzebałam w Empiku ale coś czuję, że nie powiedziałam tam jeszcze ostatniego słowa.

Ale o tym ciiiiiiiicho :)





Share It